Logo Polskiej Izby Handlu

Polska Izba Handlu

Zachowanie różnorodności handlu i usług na rynku wewnętrznym

Od 2010 trwają prace nad rewizją dyrektywy tytoniowej – przez ten czas pojawiło bardzo dużo projektów jak ma ona wyglądać – rozwiązania które zostały przyjęte w 2014 roku w żadnym wypadku nie zapowiadały jednak takich problemów przed którymi stanął polski handel – nie chodzi tu jedynie o zakaz papierosów mentolowych co przesunie dodatkowe 20% rynku od 2020 roku do szarej strefy, która jest ogromna. Już dzisiaj blisko 30% wszystkich wyrobów tytoniowych konsumowanych w Polsce jest nielegalna.

Problemy są tu i teraz - procedowana obecnie ustawa o ochronie zdrowia przed następstwami tytoniu i wyrobów tytoniowych, która wdraża dyrektywę – nie tylko jest opóźniona o dwa lata, ale również zawiera liczne wady i zapisy powodujące, że handel legalnymi wyrobami tytoniowymi będzie jeszcze trudniejszy kierując konsumentów tam, gdzie takich ograniczeń nie ma, czyli do szarej strefy. To będzie miało negatywne skutki dla budżetu czy miejsc pracy.

Chodzi tu przede wszystkim o zapis, który zniknął z projektu ustawy jeszcze przed wyborami. Dotyczył on definicji „informacji o wyrobach tytoniowych” – czyli o możliwości zamieszczania informacji o produktach w sklepach. Informacja nie zawierała przekazu zachęcającego do zakupu lub używania tytoniu, a informowała jedynie o istotnych cechach produktu. Usunięcie informacji o markach wyrobów tytoniowych z punktów sprzedaży nie jest wymagane przez europejską dyrektywę  oraz jest sprzeczne z elementarnymi zasadami funkcjonowania handlu. Biorąc pod uwagę zakaz innych form prezentowania wyrobów tytoniowych, komunikacja w punktach sprzedaży pozostaje jedynym elementem komunikacji z klientami.

Warto zwrócić uwagę na fakt, iż w pierwotnej wersji prac nad dyrektywą mówiło się o zakazie ekspozycji wyrobów tytoniowych w sklepach, ale później ku uldze całego środowiska decydenci odeszli od tego pomysłu. Tymczasem okazuje się, że wraca on tyle, że w nowej formie. Będzie szafka z papierosami w sklepie, na której nie będzie żadnej informacji  o dostępnej ofercie, a opakowania, które się w niej będą znajdowały będą miały 3 x 2 cm na nazwę marki logo producenta i cenę. Całą resztę powierzchni opakowania zajmować będzie obrazkowe ostrzeżenie zdrowotne - to nawet nie jest śmieszne – jak to odczytać z odległości powiedzmy 1,5 metra ?

Powiedzmy po prostu, że wychodzimy poza ustalenia dyrektywy i wprowadzamy zakaz ekspozycji, którego miało nie być!

Jednak nie wszystkie  papierosy będą musiały być poddane takim rygorom  - to 200 mln paczek papierosów produkowanych specjalnie na przemyt i wprowadzanych nielegalnie do obrotu w kanale sprzedaży w którym nie sprawdza się też wieku kupujących czyli na bazarach.

Co do samego zakazu ekspozycji wyrobów tytoniowych który przypomina brak możliwości informacji w punktach sprzedaży - obowiązuje on w Wielkiej Brytanii, kraju o jednym z największych szarych rynków wyrobów tytoniowych.

Pamiętajmy, że w Polsce wyroby tytoniowe sprzedaje ponad 100 000 punktów, co generuje nawet do 40 % ich obrotów.

Z punktu widzenia legalnego handlu, który cały czas posiada w swojej ofercie wyroby tytoniowe i będzie je posiadał, zapewnienie elementarnej możliwości zapoznania się z ofertą jest całkowicie niezbędne.

Do tego problemu dochodzą inne mniej spektakularne, ale nie mniej ważne – jak na przykład to że w żaden sposób nie będzie można oznaczać papierosów mentolowych inaczej niż normalnych. Jak zatem sprzedawca ma wiedzieć co sprzedaje klientowi? Kluczowa jest też kwestia terminu dostosowania produkcji zgodnie z wytycznymi nowej dyrektywy do 20 maja 2016, kiedy nie ma jeszcze podstaw prawnych żeby takie prace zacząć – w tej sytuacji handel musi się liczyć z przerwami dostaw, o ile termin ten nie będzie przesunięty na początek roku 2017 – a przerwa w dostawie to przekierowanie klientów do szarej strefy.

Reasumując, implementacja dyrektywy tytoniowej bez skorygowania wad z obecnego projektu może spowodować bardzo poważne straty do budżetu państwa oraz zaburzenia w handlu cofając go do czasów przypominających raczej stan wojenny.

altPolska Izba Handlu została zaproszona przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów do konsultacji podatku od wielkopowierzchniowego handlu detalicznego. Przedstawiciele PIH wzięli  udział w spotkaniu w KPRM 8 stycznia br.

W spotkaniu uczestniczyli: premier Beata Szydło, wicepremier Mateusz Morawiecki, minister Henryk Kowalczyk, minister Paweł Szałamacha. Maciej Ptaszyński, dyrektor Polskiej Izby Handlu,  przekazał decydentom analizę PIH dotyczącą skutków wprowadzenia planowanych podatków od hipermarketów i dyskontów (jej treść jest dostępna na stronie tutaj>>>).

- Doceniamy zorganizowanie tego spotkania, proces konsultacji takich zmian jest niezwykle ważny.  Przebieg rozmów pozwala mieć nadzieję, że podatek będzie sprawiedliwy. Przedstawiliśmy nasze propozycje wypracowane w ramach Parlamentarnego Zespołu na rzecz Wspierania Przedsiębiorczości i Patriotyzmu Ekonomicznego. Jesteśmy zadowoleni z sygnałów Rządu, że możliwe jest odejście od kryterium powierzchni (250m2) przy nakładaniu podatku. Czekamy na zapowiedziany nowy projekt ustawy – komentuje Maciej Ptaszyński, Dyrektor Generalny Polskiej Izby Handlu.

8.01.2015

altPolska Izba Handlu przygotowała analizę dotyczącą skutków wprowadzenia planowanych podatków od hipermarketów i dyskontów (pełna wersja analizy jest dostępna tutaj). Izba zdecydowała się na opublikowanie analizy odpowiadając na działania już podjęte przez duże zagraniczne sieci dyskontowe i wielkopowierzchniowe.

- Branża handlu detalicznego potrzebuje sprawiedliwego podatku, który wyrówna szanse polskich przedsiębiorców w walce konkurencyjnej z wielkimi sieciami dyskontów i hipermarketów. Obecnie podmioty prowadzące sieci dyskontowe i wielkopowierzchniowe znajdują się w sytuacji uprzywilejowanej w stosunku do polskich firm działających na mniejszą skalę – podkreśla Waldemar Nowakowski prezes Polskiej Izby Handlu.

Polscy handlowcy podkreślają też, że celem nowego podatku powinno być nie tylko uzyskanie założonego poziomu dochodów budżetu państwa, ale doprowadzenie do efektywnego opodatkowania obiektów wielkopowierzchniowych, które unikają pełnego opodatkowania w Polsce transferując część zysków za granicę.

Zdaniem przedstawicieli Izby rozwiązaniem jest progresywny podatek obrotowy, niezależny od powierzchni sklepu, odprowadzany z jednego numeru NIP. Takie rozwiązanie realnie wyrównana szanse dla wszystkich uczestników rynku detalicznego, pozwoli na większa ochronę małych i średnich polskich przedsiębiorstw, a jednocześnie zagwarantuje Polsce dochody podatkowe o założonej wcześniej wysokości dla budżetu państwa.

PIH podkreśla, że ekspansja dyskontów co roku zmniejsza liczbę mniejszych detalicznych sklepów w Polsce,  z których prowadzenia utrzymuje się kilkaset tysięcy polskich rodzin. W 2008 r. 51% wszystkich placówek handlowych stanowiły sklepy małoformatowe, firma GfK Polonia szacuje, że w 2015 r. było ich już jedynie 37%. Podatek uzależniony od powierzchni sklepu zachęca do podejmowania działań, które nie są w interesie klientów.

Ekspansja dyskontów nie tylko przyczynia się do kurczenia i stopniowej likwidacji polskich rodzinnych sklepów, ale też powoduje stopniowe eliminowanie z rynku lokalnych producentów. Mimo że zdecydowana większość żywności konsumowanej w Polsce jest wytwarzana w kraju, to aż 80% rynku spożywczego należy do kapitału zagranicznego.

Podatek obrotowy w formule zaproponowanej we wrześniu 2015 r., obejmujący sklepy powyżej 250 m2, jeszcze bardziej umacnia pozycję największych zagranicznych sieci wielkopowierzchniowych i dyskontowych. 250 m2 to wielkość przeciętnego, średniego sklepu osiedlowego. Wprowadzanie do ustawy kryterium powierzchni, zwłaszcza relatywnie niewielkiej może prowadzić do pogłębienia negatywnego procesu zmniejszania się liczby małych i średnich przedsiębiorstw.

– Moim zdaniem opinię publiczną wprowadzono w błąd nazywając nowy podatek „podatkiem od supermarketów”. Tymczasem supermarkety to sklepy o średniej wielkości (od 400 m2) i w 70% pozostające w rękach polskich przedsiębiorców. Powierzchnia handlowa rzędu kilkuset metrów pozwala polskiemu detaliście skutecznie walczyć z dyskontem. Dlatego planowany podatek poprawniej byłoby nazywać podatkiem od dyskontów i hipermarketów – mówi prezes Waldemar Nowakowski.

PIH uważa też, że wprowadzany podatek nie powinien obejmować sieci franczyzowych ani hurtowni. Franczyza jest formą obrony małego i średniego handlu wobec potęgi dyskontów. Z kolei opodatkowanie hurtowni sprawiłoby, że sklepy kupujące w nich towar byłyby de facto opodatkowane podwójnie.

 

Polska Izba Handlu, 5.01.2016

Wartość sprzedaży sklepów małoformatowych* w listopadzie 2015 wzrosła o 4,9 proc. rdr, w ujęciu mdm spadła o 7,6 proc - podała Joanna Chilicka z Polskiej Izby Handlu

*Sklepy małoformatowe do 300 m2 obejmują: małe sklepy spożywcze do 40 m2, średnie sklepy spożywcze 41-100 m2, duże sklepy spożywcze 101-300 m2, specjalistyczne sklepy alkoholowe. Dane uzyskano na podstawie badania reprezentatywnej, ogólnopolskiej próby sklepów spożywczych o powierzchni do 300 m2 oraz sklepów alkoholowych. Jednocześnie, sklepy których dotyczyło badanie, odzwierciedlają 60 proc. całości rynku sprzedaży detalicznej w Polsce.

 

alt

Dane uzyskane w oparciu o raport Centrum Monitorowania Rynku Sp. z o.o.

Centrum Monitorowania Rynku Sp. z o.o. jest niezależną agencją badawczą specjalizującą się w badaniach danych transakcyjnych, które pobiera on-line z reprezentatywnej, ogólnopolskiej próby sklepów spożywczych. Badane są trendy sprzedaży całości asortymentu sklepów, zarówno produktów paczkowanych, jak i zmiennowagowych.

www.cmr.com.pl





 

Wartość sprzedaży sklepów małoformatowych* w grudniu 2015 wzrosła o 6,1 proc. rdr, w ujęciu mdm wzrosła o 13,9 proc.

*Sklepy małoformatowe do 300 m2 obejmują: małe sklepy spożywcze do 40 m2, średnie sklepy spożywcze 41-100 m2, duże sklepy spożywcze 101-300 m2, specjalistyczne sklepy alkoholowe. Dane uzyskano na podstawie badania reprezentatywnej, ogólnopolskiej próby sklepów spożywczych o powierzchni do 300 m2 oraz sklepów alkoholowych. Jednocześnie, sklepy których dotyczyło badanie, odzwierciedlają 60 proc. całości rynku sprzedaży detalicznej w Polsce.

alt

Dane uzyskane w oparciu o raport Centrum Monitorowania Rynku Sp. z o.o.

Centrum Monitorowania Rynku Sp. z o.o. jest niezależną agencją badawczą specjalizującą się w badaniach danych transakcyjnych, które pobiera on-line z reprezentatywnej, ogólnopolskiej próby sklepów spożywczych. Badane są trendy sprzedaży całości asortymentu sklepów, zarówno produktów paczkowanych, jak i zmiennowagowych.

www.cmr.com.pl





 

W artykule "Gazety Wyborczej" z 4.12.2015 "Podatek obrotowy PIS rozmnoży Biedronki" podano progi podatkowe jakich miałaby domagać się PIH. 

Zaprezentowane progi nie są propozycją PIH.

PIH oraz Polskie Forum Handlu współpracują w celu przedstawienia wspólnej propozycji skali podatkowej.

Wypowiedź z dnia 26 listopada 2015 Wiceprezesa Polskiej Izby Handlu Pana Ryszarda Jaśkowskiego dotycząca wysokości planowanego podatku obrotowego nie przedstawia stanowiska Polskiej Izby Handlu.

Oficjalne stanowisko Polskiej Izby Handlu w sprawie planowanego podatku obrotowego można przeczytać tutaj

Polska Izba Handlu

 

Fresh Market

21 września 2017

Ożarów Mazowiecki

Kongres AUE

26 września 2017

Katowice

PL Show 2017

7 - 8 grudnia 2017

Lublin